4 fakty o kłamstwie małych dzieci

– Kochanie, kto rozsypał te wszystkie zabawki? –  W odpowiedzi 5-letnia Kasia wzruszyła tylko ramionami z miną aniołka.
– Nie masz pomysłu? – mała ponownie przecząco pokiwała głową.
– A może jakiś duszek przyszedł i narobił bałaganu?
– Tak mamo, to był duszek. – tym razem z przekonaniem odparła dziewczynka.
– No dobrze, to posprzątajmy to ale powiedz duszkowi jak go spotkasz, że następnym razem zostawiając taki bałagan będzie miał poważne tarapaty. Dobrze?
– Dobrze mamo.

Zdecydowanie przykro jest wiedzieć, że własne dziecko nas okłamuje. Nie sztuką jest wtedy je ukarać, ale pomysłowo przerobić zdarzenie na lekcję dla niego i dla nas jako rodziców. Warto przygotować się na takie awaryjne sytuacje wcześniej i zaakceptować naturalną kolej rzeczy, jak to, że w rozwój młodego człowieka wpisuje się również eksperymentowanie z prawdą. Już od najmłodszych lat, z tym że w różnym stopniu rozumienia i wykorzystywania.

Oto cztery fakty o kłamstwie u dzieci:

  1. Małe dzieci są fanatykami prawdy. Tak określono to podczas jednego z pierwszych badań (1909 r.) w którym rozpoznano, że już w wieku 4 lat dzieci wiedzą, że wprowadzenie kogoś w błąd jest złe. Silniej się mu przeciwstawiają i dezaprobują. Według badaczy najmłodsi będą kłamali tylko aby uniknąć kary, kiedy uznają, że zrobiły coś, za co powinny być ukarane. 
  2. Z wiekiem ten procent rozkłada się inaczej: 92% pięciolatków odpowiedziało, ze kłamstwo jest zawsze złe, wśród jedenastolatków ten odsetek zmalał do 28%. Równocześnie 75% pięciolatków powiedziało, że nigdy nie skłamało, a wśród starszych nie było tak nieskalanych osób.
  3. Dzieci rozumieją konsekwencje kłamstw. Zapytane, co się dzieje, gdy ktoś oszuka, najczęściej wspominały skutek w postaci wymierzenia kary i to ich wystarczająco odstraszało (grupa 5-9 lat). Jedenastolatkowie prócz kary wymieniali również w 50% fakt, że kłamstwo niszczy zaufanie. Świadomość niszczenia relacji poprzez kłamstwo przychodzi jednak dopiero w późniejszych latach rozwoju.
  4. Nie ma dzieci nieskazitelnych – to, że wykazują predyspozycje do konfabulowania to naturalna część ich rozwoju i konsumowania świata, w którym dorastają. Jeżeli takie ekscesy wydarzają się sporadycznie ze spokojem możemy je zaakceptować i obserwować czy nie przybierają formy nadużycia. Lepiej od nagany zastosować pomysłowe rozwiązanie np. poprzez przytoczenie historyjki.

Na szczęście istnieje wiele sposobów, by swoje dziecko nakierować na drogę prawdy. Podążając za treściami, jakie w swoim życiu wypracował prof. Paul Ekman, mamy sposobność przedstawić je Wam w naszych materiałach i na szkoleniach.